nie ma to jak zrobić z siebie debila...dzizys krajst.zadnej rozlaki nie bedzie...<sciana>.jak zwykle rok panikarz.bleeeeh.oto nowa seria mody na sukces.
Tagi:
debil
27.01.2012 o godz. 23:08
komentuj (0)
nie,jednak nie zawieszam bloga.jak zwykle cos sie musialo posypac...moj humor w skali od 0 do 10...ponizej zera.ehhh,nie chce mi sie nic.wyjasnie to wszystko kiedy indziej,kiedy zlapie jakikolwiek pozytyw.powiem jedno,nie jest tak jakbym chcial w zadnym wypadku...sprawa jest dlugotrwala rozlaka...nic jutro sie wszystko wyjasni.
trzeba sie jakos podbudowac,moze rjd2 mi pomoze?
trzeba sie jakos podbudowac,moze rjd2 mi pomoze?
Tagi:
heh
z braku czasu chwilowo zawieszam blog.dla tych,którzy go czytają(w co szczerze wątpie...)u mnie wszystko dobrze,udalo się poprawić oceny,oprócz jednej,z moim chlopakiem uklada sie bardzo dobrze,mój byly dal mi w końcu święty spokój,bedę robić prawo jazdy,uczę się w końcu jako tako...po prostu jakoś mi się w końcu uklada...co jest bardzo dziwne.chyba wiem kogo to zasluga ;*.gdy tylko znajdę potrzebę odwiedzę to miejsce.trzymajta się ludziska! :)
Tagi:
ni ma
jutro wigilia,nie czuje tych swiat.wcale.to juz to nie to samo co kilka lat wczesniej.odkad mieszkam na blokach stracily swoj urok.mam dosc tej bieganiny,sztucznej zyczliwosci,swiatecznych reklam,piosenek,swiatelek,zyczen...to wszystko sztuczne jak ta zasrana choinka...moze byly by inne gdybym mogl je spedzic z ukochana osoba,ale przez pewne aspekty nie jest to mozliwe...ehhh.
niedlugo czas na podsumowanie tego posranego roku,nie ma co,starzeje sie,18 nastka na karku.zrobie to gdy znajde chwile. ;d
mimo tego ze ja mam posrane swieta,wam zycze by byly jak najlepsze dla was,niech wygladaja tak jak tego chcieliscie.wesolych.
niedlugo czas na podsumowanie tego posranego roku,nie ma co,starzeje sie,18 nastka na karku.zrobie to gdy znajde chwile. ;d
mimo tego ze ja mam posrane swieta,wam zycze by byly jak najlepsze dla was,niech wygladaja tak jak tego chcieliscie.wesolych.
Tagi:
swieta
dziwne wrażenie minęło,o tak o,więc nie ma o czym nawet wspominać.z dnia na dzień czuję że jest coraz lepiej.pan M. jest osobą która jest tą wyjątkową dla mnie,nie spotkałem nigdy wcześniej takiej osoby jak on.jeden dzień bez widzenia go to jak prawie że wieczność...kocham Go! jak niektórzy wiedzą mam dosyć spore problemy z moim byłym,gdyby nie mój misiek pewnie bym chyba wykitował z tym gościem.ostatnio sytuacja z nim się zaostrzyła ale jakoś się tym nie przejmuję...mam po prostu wyrąbane na niego na całej linii.
szkoła,jak zwykle nie idzie tak jak powinno ale i tak jest lepiej niż w tamtym roku,czeka mnie kilka dni naprawdę hardcorowej nauki a potem długi okres poprawiania setek kartkówek,odpowiedzi i tym podobnych.dam radę! ;d
już niedługo święta,mimo już lecącej w tv reklamy coca-coli jakoś ich nie czuję..w ogóle od kilku lat ich w ogóle nie czuję...może dlatego że nie spędzałem jej w takiej atmosferze jak kiedyś...ehh.może teraz się to zmieni,zobaczymy.sylwester?...jak zwykle zero planów,oprócz tego żeby spędzić go z nim :)
ostatnio zacząłem trochę dbać bardziej o siebie,może po części dlatego że mam teraz kogoś,ale dla własnego siebie,koniec z piciem dzień w dzień kawy,papierosy ograniczone.czas rzucić powoli to chujowstwo,inaczej wykończą mnie te ciągłe przeziębienia..gdzie ta witamina c??
mój blog ma już ponad 2 lata,kurwa kiedy to zleciało? ten czas zapierdala o wiele za szybko,o wiele za szybko!
coś zasłyszanego w ostatnio obejrzanym odcinku 3 serii misfits
szkoła,jak zwykle nie idzie tak jak powinno ale i tak jest lepiej niż w tamtym roku,czeka mnie kilka dni naprawdę hardcorowej nauki a potem długi okres poprawiania setek kartkówek,odpowiedzi i tym podobnych.dam radę! ;d
już niedługo święta,mimo już lecącej w tv reklamy coca-coli jakoś ich nie czuję..w ogóle od kilku lat ich w ogóle nie czuję...może dlatego że nie spędzałem jej w takiej atmosferze jak kiedyś...ehh.może teraz się to zmieni,zobaczymy.sylwester?...jak zwykle zero planów,oprócz tego żeby spędzić go z nim :)
ostatnio zacząłem trochę dbać bardziej o siebie,może po części dlatego że mam teraz kogoś,ale dla własnego siebie,koniec z piciem dzień w dzień kawy,papierosy ograniczone.czas rzucić powoli to chujowstwo,inaczej wykończą mnie te ciągłe przeziębienia..gdzie ta witamina c??
mój blog ma już ponad 2 lata,kurwa kiedy to zleciało? ten czas zapierdala o wiele za szybko,o wiele za szybko!
coś zasłyszanego w ostatnio obejrzanym odcinku 3 serii misfits
Tagi:
love is in the air
już niedługo dwa miesiące...powiem wam że to chyba jeden z lepszych okresów moich życia jak do tej pory.nie mogę wytrzymać bez tego gościa,cały czas zakrząta mi głowę i powiem jedno..wcale mi to nie przeszkadza :) nie widziałem go już trzy dni...cały czas mam ochotę się w niego wtulić,zobaczyć,pogłaskać po jego cudownej bródce,usłyszeć głos...ehhh...miłość? :D
ostatnio mam pewne dziwne wrażenie,że...hmm.może później o tym?
ostatnio mam pewne dziwne wrażenie,że...hmm.może później o tym?
Tagi:
ja
po tak długim czasie czas na wpis.
tak ta wrześniowa niedziela była zajebista ;] poznałem w końcu kogoś kogo naprawdę ale to naprawdę nikomu nigdy w życiu nie oddam,kocham tego gościa!! te jego niebieskie oczka,włoski zarost i uśmiech...ehhh ;D ten jego specyficzny,zajebisty humor,choćbym nie wiem jakbym był smutny czy wkurzony on zawsze mi go poprawi...a jak całuję,hmmm,dzizys,jestem zakochany po uszy ;D
ale nigdy nie może być łatwo i prosto,kurrrr...mój były znów zaczyna ataki,ten idiota upierdolił sobie że jest moim przyjacielem,że niby bez niego bym zginął,nie poradził sobie w życiu...tak on kurwa właśnie był prowodierem całego mojego zjebanego humoru,człowiek,który nie radzi sobie kompletnie w życiu,wciąga każdego po kolei kogo pozna na dno razem z nim.przez niego kurwa właśnie skoczył bym z tego jebanego bloku wtedy...on tylko wpierdalał i nadal to robi,w moje życie,które i tak już jest pokręcone.ja się dziwię jak ja potrafiłem sam z tego wyjść,bez żadnej pomocy.ja i tak uważam że jestem słaby psychicznie.muszę mu dać w końcu do zrozumienia że kurwa nie chce znać go już w ogóle,ten chuj tylko pierdoli mi życie.boję się o to że zniszczy też życie mojej rodziny.boję się i to kurewsko cholernie że zniszczy mój obecny związek.to poczucie mnie wykańcza...dobrze że mam jego,mojego kochanego miśka.kocham Cię!
przepraszam za zero ładu i składu,spontan.
tak ta wrześniowa niedziela była zajebista ;] poznałem w końcu kogoś kogo naprawdę ale to naprawdę nikomu nigdy w życiu nie oddam,kocham tego gościa!! te jego niebieskie oczka,włoski zarost i uśmiech...ehhh ;D ten jego specyficzny,zajebisty humor,choćbym nie wiem jakbym był smutny czy wkurzony on zawsze mi go poprawi...a jak całuję,hmmm,dzizys,jestem zakochany po uszy ;D
ale nigdy nie może być łatwo i prosto,kurrrr...mój były znów zaczyna ataki,ten idiota upierdolił sobie że jest moim przyjacielem,że niby bez niego bym zginął,nie poradził sobie w życiu...tak on kurwa właśnie był prowodierem całego mojego zjebanego humoru,człowiek,który nie radzi sobie kompletnie w życiu,wciąga każdego po kolei kogo pozna na dno razem z nim.przez niego kurwa właśnie skoczył bym z tego jebanego bloku wtedy...on tylko wpierdalał i nadal to robi,w moje życie,które i tak już jest pokręcone.ja się dziwię jak ja potrafiłem sam z tego wyjść,bez żadnej pomocy.ja i tak uważam że jestem słaby psychicznie.muszę mu dać w końcu do zrozumienia że kurwa nie chce znać go już w ogóle,ten chuj tylko pierdoli mi życie.boję się o to że zniszczy też życie mojej rodziny.boję się i to kurewsko cholernie że zniszczy mój obecny związek.to poczucie mnie wykańcza...dobrze że mam jego,mojego kochanego miśka.kocham Cię!
przepraszam za zero ładu i składu,spontan.
Chciałem wszystkich czytelników bloga poinformować że chwilowo nie będą się ukazywać wpisy z pewnych prywatnych względów.
Tagi:
przerwa
szkoła..znów ta jebana szkoła.dziwne ale cieszę się z tego.w końcu będzie coś do roboty.mam teraz pewien ambitny plan z nią związany,mam nadzieję że mi się uda.
wakacje,te wakacje były nadzwyczaj chujowe i zleciały jak cholera.mało co do roboty było,nuuuda.na szczęście więkoszość ich przepracowałem ale co z tego jak już nie mam ani grosza...ehhh.
sytuacja z byłym jakoś jest jak narazie pod kontrolą[chyba?].jak narazie nie mam z nim większych problemów.
ostatnio czuję się bardzo dobrze a to z powodu żę
niedługo spotkanie z pewnym panem,nie mogę się doczekać ;d ta niedziela musi być zajebista!
czysty chillout...
wakacje,te wakacje były nadzwyczaj chujowe i zleciały jak cholera.mało co do roboty było,nuuuda.na szczęście więkoszość ich przepracowałem ale co z tego jak już nie mam ani grosza...ehhh.
sytuacja z byłym jakoś jest jak narazie pod kontrolą[chyba?].jak narazie nie mam z nim większych problemów.
ostatnio czuję się bardzo dobrze a to z powodu żę
niedługo spotkanie z pewnym panem,nie mogę się doczekać ;d ta niedziela musi być zajebista!
czysty chillout...
ostatnio mam zajebistą siekę w mózgu,po części to wina dupstep'u którego ostatnio nałogowo słucham,ale teraz na poważnie.
ostatnio pewne rzeczy się popierdoliły,znów jestem sam,nie udało się w to co wierzyłem,po części z mojej winy i głupoty.przy okazji zraniłem pewną osobę,wiem mówiłem już o tym,ale sumienie mnie dręczy.zakończyłem pewien etap.czas się pozbierać.ostatnio mam cholerną kosę ze swoim byłym,znów chce być moim przyjacielem na siłę,denerwuję mnie to,ponieważ on wpiernicza mi się non stop w moje sprawy,które są moimi osobistymi.rozumiem,przyjaciel to przyjaciel,ale bez przesady.chce zrobić coś co może mi cholernie zaszkodzić z kilku względów.o co chodzi? chce porozmawiać z moją matką,niby nie chce się non stop przed nią ukrywać,ale on nie potrafi zrozumieć że to nie ma sensu.według niej my się już nie kumplujemy a gdy on z nią pogada,ona całkowicie straci do mnie zaufanie.znów będzie mnie pilnować jak 10 letnie dziecko,bd chciała wiedzieć wszystko,z kim się spotykam,po co...jebana nadopiekuńczość.zero wolności.mówi że chodzi o jego uczucia,ale nie pomyślał co ja mogę czuć.mówiłem mu to lecz do niego to nie dociera.i kto tu jest egoistą? ja czy on? mam go już serdecznie dość.po za tym mówi że traktuję go jak zabawkę,może tak rzeczywiście było,ale sam zgodził się po części na to,może nie świadomie,ale zgodził.nie wiem co mam już z nim zrobić.upierniczył sobie że dziś idę z nim na basen.po godzinnej kłótni zgodziłem się,bo myślałem że już wykituję emocjonalnie.nie wiem czy dobrze robię.zobaczymy jak dzisiejszy dzień się potoczy.
po za tym poznałem pewną ciekawą osobę ostatnio z mojego miasta.wiele nas łączy,zobaczymy może coś z tego kiedyś wyjdzie? narazie faza zapoznawcza.
i po zdawce...wynik pozytywny.
ostatnio pewne rzeczy się popierdoliły,znów jestem sam,nie udało się w to co wierzyłem,po części z mojej winy i głupoty.przy okazji zraniłem pewną osobę,wiem mówiłem już o tym,ale sumienie mnie dręczy.zakończyłem pewien etap.czas się pozbierać.ostatnio mam cholerną kosę ze swoim byłym,znów chce być moim przyjacielem na siłę,denerwuję mnie to,ponieważ on wpiernicza mi się non stop w moje sprawy,które są moimi osobistymi.rozumiem,przyjaciel to przyjaciel,ale bez przesady.chce zrobić coś co może mi cholernie zaszkodzić z kilku względów.o co chodzi? chce porozmawiać z moją matką,niby nie chce się non stop przed nią ukrywać,ale on nie potrafi zrozumieć że to nie ma sensu.według niej my się już nie kumplujemy a gdy on z nią pogada,ona całkowicie straci do mnie zaufanie.znów będzie mnie pilnować jak 10 letnie dziecko,bd chciała wiedzieć wszystko,z kim się spotykam,po co...jebana nadopiekuńczość.zero wolności.mówi że chodzi o jego uczucia,ale nie pomyślał co ja mogę czuć.mówiłem mu to lecz do niego to nie dociera.i kto tu jest egoistą? ja czy on? mam go już serdecznie dość.po za tym mówi że traktuję go jak zabawkę,może tak rzeczywiście było,ale sam zgodził się po części na to,może nie świadomie,ale zgodził.nie wiem co mam już z nim zrobić.upierniczył sobie że dziś idę z nim na basen.po godzinnej kłótni zgodziłem się,bo myślałem że już wykituję emocjonalnie.nie wiem czy dobrze robię.zobaczymy jak dzisiejszy dzień się potoczy.
po za tym poznałem pewną ciekawą osobę ostatnio z mojego miasta.wiele nas łączy,zobaczymy może coś z tego kiedyś wyjdzie? narazie faza zapoznawcza.
i po zdawce...wynik pozytywny.
czy ja potrafię tylko wszystko pierdolić w swoim życiu,ranić każdą napotkaną przez siebie osobę? moje życie jest jebnięte...mam go dość.ostatnio mam ochotę zniknąć,nie istnieć...lub gdyby to było możliwe zacząć je z tym bagażem doświadczeń,który posiadam.lecz trzeba żyć..ciągnąć dalej,jutro może być lepiej.
Tagi:
ja
ostatnio zacząłem się zmieniać,nie obcuję już z tą osiedlową zgrają która dzień w dzień tylko piję,odpierdala i ćpa.w dupie mam już ten cały syf.dziś wybrałem się ze znajomym zrobić u kumpla audio w samochodzie.oczywiście ten kumpel musiał mieć coś do palenia...zebrała się jego rodzinka,oczywiście wiadome słowa kręcimy,wyrwałem się z tamtąd pod pretekstem wyjścia do sklepu...nie chciałem tam być,to całe towarzystwo mnie wkurwiało,nie czułem się tam swobodnie.wolę szukać prawdziwych znajomych,którym nie zależy tylko by mieć ze mnie tylko jakąś korzyść,którym nie chodzi o to by narypać się w dzień w dzień czy zajarać,co w tym takiego kurwa zajebistego? nie rozumiem i nie chce zrozumieć...przeszedłem sam pół miasta z buta,powiem wam że dobrze mi to zrobiło...wyciszyłem się,ułożyłem myśli.
czuję że pewna osoba stała się dla mnie naprawdę ale to naprawdę dla mnie zajebiscie ważna.mówiłem jej to lecz ona nie chce mi wierzyć...ehhh,jak zwykle musiałem popełnić kilka błędów przez które straciła do mnie zaufanie.powiedzcie mi jak mam je odzyskać,udowodnić że naprawdę coś do niej czuję,może nie jest to jeszcze jakieś mocne uczucie,ale uczucie? myślę o niej bardzo często,z każdym dniem chce do niej bardziej,wtulić się po prostu przy niej być...kiedy ten pierdolony wrzesień? ehhh...
praca...ehh.nie pisałem o tym ale z pierwszą była kapa,podziękowano mi w chujowy sposób...nie mówiąc mi tego wprost,przez ponad tydzień siedziałem na dupie nic nie robiąc dopóki do kumpla nie zadzwonił pewien typek i zaproponował mi pracę przy wykończeniówce.jak narazie przerobiłem tam 4 dni...ale nie za bardzo chyba coś z tego będzie,wypłacił mi już wszystkie pieniądze i powiedział że bd do mnie dzwonił w następnym tygodniu...pożyjemy zobaczymy,narazie mam wolne.miałem odłożyć trochę grosza w te wakacje,ale jak zwykle się nie udało.ze wszystkich pieniędzy jakie zarobiłem zostało mi może 50zł...narazie.muszę zacząć odkładać te pieniądze by mieć jakieś zabezpieczenie w razie wypadku.
idę spać,chujowo się czuję...boję się że w ciągu kilku dni mogę wylądować w szpitalu...pierdolony wyrostek.
czuję że pewna osoba stała się dla mnie naprawdę ale to naprawdę dla mnie zajebiscie ważna.mówiłem jej to lecz ona nie chce mi wierzyć...ehhh,jak zwykle musiałem popełnić kilka błędów przez które straciła do mnie zaufanie.powiedzcie mi jak mam je odzyskać,udowodnić że naprawdę coś do niej czuję,może nie jest to jeszcze jakieś mocne uczucie,ale uczucie? myślę o niej bardzo często,z każdym dniem chce do niej bardziej,wtulić się po prostu przy niej być...kiedy ten pierdolony wrzesień? ehhh...
praca...ehh.nie pisałem o tym ale z pierwszą była kapa,podziękowano mi w chujowy sposób...nie mówiąc mi tego wprost,przez ponad tydzień siedziałem na dupie nic nie robiąc dopóki do kumpla nie zadzwonił pewien typek i zaproponował mi pracę przy wykończeniówce.jak narazie przerobiłem tam 4 dni...ale nie za bardzo chyba coś z tego będzie,wypłacił mi już wszystkie pieniądze i powiedział że bd do mnie dzwonił w następnym tygodniu...pożyjemy zobaczymy,narazie mam wolne.miałem odłożyć trochę grosza w te wakacje,ale jak zwykle się nie udało.ze wszystkich pieniędzy jakie zarobiłem zostało mi może 50zł...narazie.muszę zacząć odkładać te pieniądze by mieć jakieś zabezpieczenie w razie wypadku.
idę spać,chujowo się czuję...boję się że w ciągu kilku dni mogę wylądować w szpitalu...pierdolony wyrostek.
chcę do niego..
It's late in the night, dancing is done
The music has died, you're ready to run
But you don't have a clue, this party hasn't ended yet
Not for me and you, now you're just pretending
You're hiding from yourself,
Yes you are, yes you are
Like golden rays of sun in the cloud
We're meant to be one, I know we are
If I am the sky, then you are my star
Hey you don't have a clue, this party never ended
Not for me and you, I know you're just pretending
You're hiding from yourself,
Yes you are, yes you are
Like golden rays of sun in the cloud
I will make you see
Haven't you got, haven't you got it yet?
Just lay down for a while, next to me
Didn't mean to make you panic, didn't mean to put you off
Baby it's the way that you've got me
I listen to my heart and it takes you high
And you ask me how, can I show you how?
I need you now, now, now.
Oh, oh.
It's late in the night, dancing is done
The music has died, you're ready to run
But you don't have a clue, this party hasn't ended yet
Not for me and you, now you're just pretending
You're hiding from yourself,
Yes you are, yes you are
Like golden rays of sun in the cloud
We're meant to be one, I know we are
If I am the sky, then you are my star
Hey you don't have a clue, this party never ended
Not for me and you, I know you're just pretending
You're hiding from yourself,
Yes you are, yes you are
Like golden rays of sun in the cloud
I will make you see
Haven't you got, haven't you got it yet?
Just lay down for a while, next to me
Didn't mean to make you panic, didn't mean to put you off
Baby it's the way that you've got me
I listen to my heart and it takes you high
And you ask me how, can I show you how?
I need you now, now, now.
Oh, oh.
dość długo mnie to nie było a to przez to że w moim życiu działo się naprawdę dużo..
jak zwykle musiałem coś zjebać,jak to ja,mistrz jebania wszystkiego.zraniłem dwa razy pewną osobę,cały czas boję się że ją stracę,znów przez jakiś swój głupi błąd.zależy mi na niej jak na nikim innym przedtem.zakochałem się...myślę o niej cały czas,każdego wieczora przytulam się do poduszki z myślą że to ona,leży obok mnie,obejmuję mnie,tuli,całuję w czoło...ehhh.pragnę jej całym sercem..lecz ona straciła do mnie zaufanie,kompletnie.mam nadzieję że to się wszystko ułoży i będzie jak dawniej lub nawet lepiej.
odciąłem się już prawie kompletnie od tej całej osiedlowej zgraji,znalazłem sobie można nazwać dobrego kumpla albo nawet przyjaciela.w dupie mam już te najebki ich ciągłe ćpanie.egoiści,debile...ehhh.cała magia osiedla.
idę spać,jutro musi być lepiej!
jak zwykle musiałem coś zjebać,jak to ja,mistrz jebania wszystkiego.zraniłem dwa razy pewną osobę,cały czas boję się że ją stracę,znów przez jakiś swój głupi błąd.zależy mi na niej jak na nikim innym przedtem.zakochałem się...myślę o niej cały czas,każdego wieczora przytulam się do poduszki z myślą że to ona,leży obok mnie,obejmuję mnie,tuli,całuję w czoło...ehhh.pragnę jej całym sercem..lecz ona straciła do mnie zaufanie,kompletnie.mam nadzieję że to się wszystko ułoży i będzie jak dawniej lub nawet lepiej.
odciąłem się już prawie kompletnie od tej całej osiedlowej zgraji,znalazłem sobie można nazwać dobrego kumpla albo nawet przyjaciela.w dupie mam już te najebki ich ciągłe ćpanie.egoiści,debile...ehhh.cała magia osiedla.
idę spać,jutro musi być lepiej!
tak ostatnio się zastanawiam skąd się bierze tyle odwiedzin na moim blogu.ktoś mi wyjaśni? ;d
Tagi:
łotdefak?
czuję się cholernie szczęśliwy,jak jeszcze nigdy dotąd,w końcu coś mi się układa,tylko boję się że to nie potrwa długo.wreszcie znalazłem prawdziwego kumpla a nie znajomego,który obrabia mi dupę.mam w dupie resztę tej całej osiedlowej zgrai...
po za tym jest też ktoś o kim myślę non stop i nie mogę przez niego pracować ;d ten misiek o niebieskich oczach,cudownych włosach i zajebistym uśmiechu zakrząta mi non stop głowę.yszty! r ;*
w końcu pracuję,będą pieniądze.hie hie ;d
hmm,nie wiem czy to ja zmieniłem spojrzenie na pewną osobę czy ona się zmieniła na lepsze,hmm w każdym wypadku życzę jej dobrze.kiedyś nie potrafiłem z nią gadać,teraz to przychodzi tak jakbyśmy się znali dobre parę lat...
był sobie raz pewien świat...
po za tym jest też ktoś o kim myślę non stop i nie mogę przez niego pracować ;d ten misiek o niebieskich oczach,cudownych włosach i zajebistym uśmiechu zakrząta mi non stop głowę.yszty! r ;*
w końcu pracuję,będą pieniądze.hie hie ;d
hmm,nie wiem czy to ja zmieniłem spojrzenie na pewną osobę czy ona się zmieniła na lepsze,hmm w każdym wypadku życzę jej dobrze.kiedyś nie potrafiłem z nią gadać,teraz to przychodzi tak jakbyśmy się znali dobre parę lat...
był sobie raz pewien świat...
tydzień bez pracy...no kurwa i jak ja mam uzbierać jakiekolwiek pieniądze? niedługo chce mnie odwiedzić pewna osoba i jak ja mam ją niby ugościć? bleeeh.zastanawiam się nad znalezieniem nowej pracy,lecz na razie nie rezygnuję z tej,może uda się wreszcie w tej drukarni lub jakimś markecie przy sprzątaniu czy wykładaniu towaru.
ostatnio mam dość swojego towarzystwa,większość z moich znajomych okazuję się być tylko jebanymi egoistami,materialistami,którzy żyją chwilą.jedynie co nim we łbie to przyćpać i się napić.... i weź tu człowieku miej jakieś aspiracje przy takich ludziach.[mamusia była by dumna...xd]
w sprawach sercowych zajebiście,uwielbiam tego słodkiego miśka,który potrafi mnie zawsze wprowadzić dobry nastrój nawet głupią rozmową o pierdołach.r. ;* pierwszy raz chce żeby czas zleciał mi jak z bicza strzelił,kiedy ten koniec lipca? hę? ;d
wakacje a ciągle leje,nuuuda,zmuuuła....gdyby nie on to bym wykitował chyba.
jeden wielki cyrk...
ostatnio mam dość swojego towarzystwa,większość z moich znajomych okazuję się być tylko jebanymi egoistami,materialistami,którzy żyją chwilą.jedynie co nim we łbie to przyćpać i się napić.... i weź tu człowieku miej jakieś aspiracje przy takich ludziach.[mamusia była by dumna...xd]
w sprawach sercowych zajebiście,uwielbiam tego słodkiego miśka,który potrafi mnie zawsze wprowadzić dobry nastrój nawet głupią rozmową o pierdołach.r. ;* pierwszy raz chce żeby czas zleciał mi jak z bicza strzelił,kiedy ten koniec lipca? hę? ;d
wakacje a ciągle leje,nuuuda,zmuuuła....gdyby nie on to bym wykitował chyba.
jeden wielki cyrk...
kolejne kilka dni minęło jak z bicza strzelił,wakacje?chyba nie dla mnie...
praca,zaczynają się problemy,chyba ją stracę,telefon milczy,heh,ale przynajmniej zarobiłem te 200zł,ale chuj z tym skoro muszę je oddać matce....ale mam przynajmniej jakąś alternatywe [praca w drukarni?]
sprawy sercowe,heh,czuję że relacje z pewną osobą ostatnio zaczęły się trochę chrzanić...i to jak zwykle z mojej winy...heh.[brawa]
nuda mnie ostatnio dobija,brakuje mi zajęcia,nie miałem ochoty nawet nic zaprojektować,muszę w końcu wyciągnąć te ołówki,markery i zacząć coś tworzyć bo skill coś mi się wydaję pomału spada,a powinno być odwrotnie.
ostatnio tak myślę nad przyszłością,jak ona będzie wyglądać,jakoś nie potrafię sobie jej zbytnio wyobrazić,ale dlaczego do cholery? brakuję mi marzeń czy co? sam już nie wiem...
ostatnio na osiedlu mieliśmy dość ciekawą rozmowę, wyobrażaliśmy sobie nasz spotkanie po latach,gdy nie będziemy się widzieć ładnych parę lat,będziemy wspominać naszą kompletną głupotę,krzywe akcje...heh ;d
to by było na tyle,niby mam już prawie wszystko ale wciąż czegoś mi brakuje,ale kurwa czego?
praca,zaczynają się problemy,chyba ją stracę,telefon milczy,heh,ale przynajmniej zarobiłem te 200zł,ale chuj z tym skoro muszę je oddać matce....ale mam przynajmniej jakąś alternatywe [praca w drukarni?]
sprawy sercowe,heh,czuję że relacje z pewną osobą ostatnio zaczęły się trochę chrzanić...i to jak zwykle z mojej winy...heh.[brawa]
nuda mnie ostatnio dobija,brakuje mi zajęcia,nie miałem ochoty nawet nic zaprojektować,muszę w końcu wyciągnąć te ołówki,markery i zacząć coś tworzyć bo skill coś mi się wydaję pomału spada,a powinno być odwrotnie.
ostatnio tak myślę nad przyszłością,jak ona będzie wyglądać,jakoś nie potrafię sobie jej zbytnio wyobrazić,ale dlaczego do cholery? brakuję mi marzeń czy co? sam już nie wiem...
ostatnio na osiedlu mieliśmy dość ciekawą rozmowę, wyobrażaliśmy sobie nasz spotkanie po latach,gdy nie będziemy się widzieć ładnych parę lat,będziemy wspominać naszą kompletną głupotę,krzywe akcje...heh ;d
to by było na tyle,niby mam już prawie wszystko ale wciąż czegoś mi brakuje,ale kurwa czego?
w końcu pracuję,może nie jest to szczyt marzeń,zapierdalam jak pojebany ale w końcu będę mieć pieniądze,fuuuuck yeeeaa....ekhm..ale muszę oddać 300zł matce...czyli robie dwa tygodnie za free...kuuurrr.
koniec szkoły,nie było mnie na zakończeniu i tak nei dostałbym świadectwa...jebana w dupę zdawka.jak zwykle komplikacje.
w spr sercowych dobrze,choć mam pewien dylemat...heh.
marze tylko o ciepłej kąpieli,masażu i o kimś obok mnie..hmmmm ;]
nie pytaj...
koniec szkoły,nie było mnie na zakończeniu i tak nei dostałbym świadectwa...jebana w dupę zdawka.jak zwykle komplikacje.
w spr sercowych dobrze,choć mam pewien dylemat...heh.
marze tylko o ciepłej kąpieli,masażu i o kimś obok mnie..hmmmm ;]
nie pytaj...



